ASAP – kiedy stosować w biznesie i czy w ogóle warto?

ASAP

ASAP – czyli w tłumaczeniu oryginalnym as soon as possible (tak szybko jak to możliwe), jest jednym z najczęściej pojawiających się wyrażeń biznesowym. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę słownictwo korporacyjne lub podobny slogan i już ASAP mamy prawie zawsze.

Nic w tym dziwnego, gdyż akurat ten skrót zawładnął, przede wszystkim światem korespondencji biznesowej pisanej. Łatwo się domyślić, że jeżeli nadawca chce mieć coś na już, albo, jak to zazwyczaj bywa na wczoraj, dodaje na końcu maila ASAP, no i może jeszcze wykrzyknik jako ważność. Jednak czy to działa? A jeśli działa to z jakim skutkiem?

Zacznę od przedstawienia mojego prywatnego zdania w tym temacie.

ASAP dla początkującego pracownika

Na początku mojej kariery zawodowej, bacznie obserwowałam moją pocztę i zawsze wyłapywałam wszystkie ASAP’y i wykrzykniki. Młody pracownik, nie chce, aby mu coś umknęło, albo co gorsza, aby był spostrzegany jako ten, co nie dowozi na czas, czyli nie wywiązuję się ze swoich zadań. I nie było w tym nic dziwnego, byłam ambitną osobą pełną energii i wiedziałam, jakie jest moje miejsce w szeregu. 

Przeszkody zaczęły pojawiać się, gdy mój zakres obowiązków zaczął się zwiększać i zwiększać jak bańka mydlana, aż do rozmiarów baryłki. W tym okresie moja skrzynka pękała w szwach, były dni, gdzie ilości maili sięgały liczb trzycyfrowych, a gdzie tu jeszcze spotkania, wyjazdy służbowe, strategie itp. Poczta, samoistnie zeszła na drugi plan. Często wieczorny albo nawet nocny…

Muszę przyznać, że w tym właśnie momencie ASAP i wykrzykniki przestały na mnie działać totalnie. Oczywiście, że przy takiej liczbie maili trzeba było ustawić sobie priorytety, które maile pierwsze, drugie itp. Ja zazwyczaj patrzyłam strukturowo, wiedziałam od kogo są ważne, a od kogo mniej, kto pisze i porusza istotne kwestie, a kto zajmuje się, jakby to delikatnie powiedzieć… pierdołami. Niestety takie prawa dżungli korporacyjnej.

Oczywiście, że zdarzały się sytuację, że danego maila otwierałam po kilku dniach i na końcu pojawiał się ASAP. Problem w tym, że przy natłoku zadań każdy ma swoje priorytety i często nie są one spójne, co za tym idzie każdy ma swoje ASAP.

Potrzeba ASAP — czyli co robiłam, gdy chciałam, aby ktoś coś pilnie dla mnie wykonał?

Kiedy, odkryłam, już tę piękną zależność, że każdy i tak patrzy przez pryzmat swoich priorytetów, słówko ASAP zniknęło prawie totalnie z listy używanych przeze mnie. Zresztą nigdy nie byłam jego specjalną fanką.

W momentach, gdy pilnie czegoś potrzebowałam, zazwyczaj łapałam za telefon i po prostu dzwoniłam. Gdy słyszymy czyjś głos zostaje on nam w pamięci i jesteśmy w stanie czasami rzucić wszystko, aby danej osobie pomóc. To działa w dwie strony. Ludzie, którzy do mnie dzwonili, często mieli załatwiane sprawy od ręki, bo wiedziałam, że nie mam ich na mailu, więc, aby nie zapomnieć, trzeba było to zrobić NOW, czyli ASAP. Oczywiście, że nie zawsze można się do danej osoby dodzwonić, wtedy zostaje mail. Jednakże zakończenie jego nie musi brzmieć ASAP, wystarczy np. napisać:

It is a really urgent topic for me, if you could help me in the upcoming days, or even today I would be grateful.

Czyż nie brzmi lepiej, aniżeli suche ASAP? Takich wyrażeń jest mnóstwo, one budują relację i dodatkowo, wzbudzają zainteresowanie osoby czytającej.

Jak inni reagują na ASAP?

Przygotowując się do napisania tego artykułu, zapytałam kilku moich biznesowych klientów i znajomych jak oni reagują na ASAP. Odpowiedzi, muszę przyznać były raczej jednoznaczne. Każdy ma do tego stosunek obojętny, a na niektórych działa jak płachta na byka.

Czyli, jak widzą ASAP na końcu, to wręcz odpowiadają najpóźniej jak to możliwe. Dodatkowo dodali, że ASAP’Y i wykrzykniki piszą często osoby, których prośby wydają się najmniej ważne dla nich w danej chwili. Czyli znów pojawia się nasza priorytetyzacja.

Wychodzi na to, że ASAP, w takim przypadku, nie tylko nie działa, ale wręcz prowokuje zachowania odwrotne do zamierzonych. Czy zatem warto go używać? 

Podobało się? Podziel się z innymi :)

6 myśli na “ASAP – kiedy stosować w biznesie i czy w ogóle warto?”

  1. Zauważyłam takie oznaczenia w zamówieniach od klientów zagranicznych. Co dziwne, nie kontaktują się wcześniej, przed jego złożeniem, lecz składając piszą ASAP. Wolałabym wczesniej mieć taką informację i uprzedzić klienta że mogę lub nie, wykonać to szybciej. Dlatego mnie się nie kojarzy dobrze ten skrót. Raczej na myśl przychodzą mi roszczeniowi klienci, którzy myślą tylko o swoim interesie i w nosie mają mnie.

  2. Pozwolę sobie dodać komentarz bazując na moim doświadczeniu. Kiedyś pracowałam w firmie polskiej ale zatrudniającej głównie Anglików. Dla nich asap to asap bez naciskania a tylko zaznaczenie, że jest to ważne. Następnie, tu myślę co ważne, rozpoczęłam prace w kancelarii prawnej i o dziwo tu asap wszyscy stosowali w rozumieniu na już, na wczoraj, rzuć wszystko i wykonaj polecenie tylko moje. Wszyscy oprócz mnie do dziś pamietam negatywny wydźwięk rozmowy z szefem po pierwszym takim asap’owym mailu. Zdecydowanie zaczęłam odbierać to jako przejaw niegrzeczności w korespondencji. Można na bardzo wiele sposób napisać, że jest to bardzo ważne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *